Za najpilniejsze zadanie dla Rzeczypospolitej król Jan III Sobieski uznał zawarcie pokoju z Turcją, odzyskanie ważnego strategicznie Kamieńca Podolskiego i przerwanie nieustannego pasma wojen na południowych granicach państwa. W tym celu jesienią 1674 Rzeczpospolita wznowiła działania wojenne na froncie tureckim. Zdobyte zostało niemal całe Podole Kamieniec – zablokowany. Na więcej Sobieskiego nie było stać, gdyż hetman wielki litewski Michał Kazimierz Pac znów zabrał wojska litewskie i wrócił na Litwę. Uważa się, że uczynił on to w interesie Brandenburgii; po pokonaniu Turków Sobieski zamierzał bowiem odebrać Prusy Książęce. Plany te zresztą spełzły na niczym, głównie dlatego, że Brandenburgia sprzymierzyła się z Francją.
W 1675 Sobieski odparł Tatarów spod Lwowa. W 1676 Tatarzy i potężna armia turecka znów przekroczyła Dniestr, ale nie potrafiła zdobyć Żurawna. Po rozejmie Kamieniec Podolski pozostał przy Turcji, lecz zwróciła ona Białą Cerkiew, zrezygnowała z haraczu, oddała brańców i zobowiązała się do poskromienia tatarskich i kozackich wypadów. Przez kolejnych 7 lat Polska nie prowadziła wojen. W kraju narastała opozycja przeciwko królowi, opłacana złotem przez Austrię i Brandenburgię. W Małopolsce uknuto nawet spisek detronizacyjny, by obalić Jana III Sobieskiego, a tron przekazać niemieckiemu księciu Karolowi Lotaryńskiemu, ożenionemu z wdową po królu Michale Korybucie Wiśniowieckim.
Wiedeńska odsiecz, wyprawa wojenna króla Jana III Sobieskiego podjęta w 1683 w celu udzielenia pomocy wojskowej oblężonemu przez Turków Wiedniowi. Była ona konsekwencją sojuszu polsko-austriackiego skierowanego przeciwko Turcji, zawartego w kwietniu 1683 przez Jana III Sobieskiego i cesarza Leopolda I.
Król polski wyruszył na czele 25-tysięcznej armii koronnej złożonej z jazdy, piechoty i artylerii. Po połączeniu z wojskami austriackimi i posiłkami z innych państw armia sojusznicza, która dotarła pod Wiedeń, liczyła 70 tys. żołnierzy. Dowództwo nad całością sił powierzono Janowi III Sobieskiemu, który przygotował plan uderzenia na obóz nieprzyjacielski. Turcy dysponowali ponad 100-tysięczną armią dowodzoną przez wielkiego wezyra Kara Mustafę.
Decydująca bitwa rozegrała się 12 września 1683. Po udanym ataku wojsk austriackich wzdłuż Dunaju w kierunku Wiednia ostateczną klęskę wojskom tureckim zadało 20-tysięczne zgrupowanie jazdy polskiej i niemieckiej. Szczególną rolę w ataku na obóz turecki odegrała husaria, uderzająca ze wzgórza Kahlenberg. W bitwie wyróżniła się także polska artyleria pod dowództwem M. Kątskiego.
Jedyna duszy i serca pociecho, najśliczniejsza Marysieńku, a pierwsze moje i ostatnie na tym świecie kochanie!
Ani wiem, jako się p. starosta grabowiecki minął z Wcią sercem moim, który tu 10eme u nas w Żółkwi stanął. Znać, żeś Wć moja panno minęła Pielaskowice, na które on jechał. Nie mam tedy żadnej po rozjeździe naszym o Wci duszy mojej wiadomości, co mię trapić niesłychanie musi; jakoż P. Bóg sam lepiej wie, jeśli wytrzymać przyjdzie. Głowa boli tak ustawicznie, że momentu jednego folgi nie daje. -
Wczora wyprawiłem Sirucia z Tatarem świeżym do Króla JMci; przez którego nie pisałem do Wci serca mego, bo wiem, że już nie zastanie Wci w Warszawie. Ten Tatar powiada, jako i inni wszyscy, których mi dziesięć po odjeździe Wci mojej panny przyprowadzili, że sułtan gałga już niedziel dwie jak z Krymu tu do nas [ruszył], a ich tu dziesięć tysięcy wyprawiono było przodem dla języka. W Warszawie temu nie chcą wierzyć i sam słyszę, M. l’Ambassadeur mówi tam, jako mi p. starosta grabowiecki powiadał, że ,,nikt o tych trwogach nie pisze, tylko sam M. Marechal”. Posyłałem też na sejmiki, przestrzegając szlachtę i oznajmując im defekta wojska, mianowicie infantem. Z wiszeńskiego mamy wiadomość od p. podwojewodzego, że do mnie i do jmp. wojewody ruskiego wyprawują posłów: do mnie, dziękując mi za przestrogę, a żebym miał oko nie tylko na Czarne Morze, ale i na Białe, gdyż mają pewną wiadomość, że 15eme de juillet wysiada M. [le] Prince z wojskiem do Prus pod pretekstem posiłków francuskich; do jmp. wojewody zaś, że skoro wsiędą na konie na pospolite ruszenie, aby do nich przyjeżdżał – a oni sobie obrali pułkownikiem jmć pana lwowskiego, żart tedy sobie tylko robią z jmp. wojewody. Wszystkie na świecie rzeczy wiedzą najsekretniejsze, czegośmy jako żywo nie wiedzieli: jako to i o p. hetmanie litewskim, że on królową umorzył; jako dają p. podkomorzemu koronnemu sto tysięcy talerów, żeby ustąpił podkomorstwa p. de Buyemu, który pojąć ma pannę Beaulieu. I innych tysiąc rzeczy (a nie tylko to ci wiedzą, co w Warszawie mieszkają, ale posłowie, co tylko na sejm przyjeżdżają): jako abdykacja ma być, kiedy, jakimi kondycjami; jako to wszystko teraz Francja daje królowi, co miała była dać jemu i królowej nieboszczce; jako mu Chantilly oddaje M. [le] Prince, aby tam sobie prywatnie mieszkał Król JMć. I tysiąc rzeczy inszych, prawdziwych i nieprawdziwych, nawet aż do sekretnych amorów, kto się w kim kocha: jako M. l’Ambassadeur est a cette heure amoureux de Mme Denhoff i jako ich panna Beaulieu zwodzi, raz w Zamku, drugi raz w pałacu albo ogrodzie; jako wszystkich swych ludzi P. poseł zostawiwszy w kościele u Św. Jana, sam gankami do niej chodzi. Między inszymi rzeczami pokazywał mi jeden poseł, co stamtąd jechał, paszkwil dziwnie szpetnie napisany na p. posła, że tu nie mieszka w Polszcze, tylko dla dwóch rzeczy: dla elekcji naprzód, a potem aby wszystkim panom i dworskim rogi przyprawował. Znać, że te rzeczy cesarska i brandenburska fakcja głosi, którzy mają swoich u dworu i w pokoju, co najmniejszą rzecz, gdzie się co stanie, wiedzą.
Waszeć moja duszo, nie wiem, kogo z sobą w tę weźmiesz drogę, bo słyszę, że mało która stąd pojedzie, i to, słyszę, aż po pogrzebie. Jmć panna Beaulieu woli, widzę, w Polszcze zostać i bez królowej, choć to tak bardzo Francja smakowała. Mnie że nic p. starosta grabowiecki nie sprawił w Warszawie, miałaś się Wć dowiedzieć. Między innymi też rzeczami w wielkim sekrecie pytał le Marchand de Paris p. starostę, jeśli to prawda, że la Poudre biła le Bouquet. Powiedział, ,,żem o tym nigdy nie słyszał”; któremu odpowiedział le Marchand: “O, wiemyć my tu dobrze, że pobił go bardzo o to, że go zastał siedzącego z którymciś sługą czy-li młodzianem, który Bukieta za rękę trzymał”. Kiedy uważam, skąd te wyszły plotki, tedy nie widzę, tylko z onej Stoińskiego z Głębocką okazji. Uważyć, czego źli ludzie zmyślić nie mogą.
Ja ten list piszę przez p. Sobieskiego, którego Wć zostawisz w Leyden, przeczytawszy instrukcję, którą dałem mu w tę drogę; bądź Wć moja panno przecię nań w drodze łaskawa, uniżenie proszę. O karetę nie zapominaj Wć moja panno pisać, jeśli już pokój na morzu, żeby ją przysłano do Gdańska jako najprędzej. Także i o koniach oldemburskich pomnij.
Panna Głębocka, nie wiem, jeżeli z woli Wci mego serca jest i będzie przy jmp. wojewodzinie ruskiej. Mnie się to nie podoba: lepiej, żeby była przy ojcu albo w klasztorze, bo wiem, że to i owo, i co było, i czego nie było, te obiedwie sługi Wci przed ludźmi prawić będą. Nie wiem, coś jej to Wć za lekcje i napominanie z jakichciś plotek na odjezdnym dawała i przykazałaś, aby jej noga w mojej nie postała kamienicy. Nie widzę, Bóg mój sam świadek, w czym bym się i pomyśleniem przeniewierzył Wci sercu memu, i nie wiem, jakoś to Wć, moja panno, moją i kiedy do niej upatrzyła inklinację. Znalazłaby się niejedna taka panna Głębocka, Kto czego szuka, znajdzie; ale mnie Bóg mój z łaski swojej od tego uchowa, któremum to wszystko ofiarował, czego wiem, że zdrowiem moim przypłacę, ale niechaj się dzieje wola jego święta.
Noc moja taka zawsze bywa: nie kładę się, chyba po dwunastej, a wstaję przed szóstą, gdy jeszcze duszy żywej na ulicy nie widać; czemu wszystek się świat dziwuje. P. wojewoda ruski, nad którego nie widzę szczęśliwszego człowieka, i przyznam się, że żadną miarą na jego szczęśliwość patrzać nie mogę, zawsze o wybijanej się układłszy, aż do samego wczasuje się południa, w ustawicznych karesach, które ja nie wiem skąd się im wzięli, bo zrazu tak nie bywało. Widzę, że zawsze zrazu lepiej powoli, bo co jest trop violent, n’est pas durable. Próbuję tego moim na sobie nieszczęściem, czego bodajem nigdy nie doczekał. Widzę, że czego się oni od nas nauczyli, my tego zapomnieli. Nie wiem, coś też to tam Wć za plotek powiadać zakazała, wiedząc dobrze do mnie, że się nimi nierad bawię i że żadna o Wci moim sercu u mnie miejsca nie znajdzie.
Termin św. Jana spełzł tak jako i inne. Teraz widzimy, że oni puścić nam Jarosławia i w myśli nie mają. Czyniłem tu radę z jmp. instygatorem i z najgłówniejszymi jurystami: wszyscy się na to zgodzili, że pozywać potrzeba, co się długo powlec musi.
O zdrowiu swoim, uniżenie proszę, racz Wć oznajmić każdej poczty choć dwiema słowy, jeśli i jaką w nim Wć czujesz poprawę. Niech słyszę przynajmniej, kiedy patrzać już się nigdy nie spodziewam więcej. Ciężki żal i łzy gorzkie pisać nie dopuszczają. Żyj tam, moje jedyne kiedyś serce, w zdrowiu, szczęściu i w wszelkim ukontentowaniu, ponieważ to nie mogło być inaczej, że się tak prędko nieszczęśliwy Sylvandre swojej najukochańszej uprzykrzył Astrei; a ja niech, wycierpiawszy wszystkie najcięższe męki, umieram z tą przynajmniej na potomne pochwałą wieki, żem był nad wszystkich, co będą i byli na świecie, le plus passionne amant et le plus fidele et le plus amoureux mari.
Niceś mi Wć nie oznajmiła z Warszawy, co za intencja de Mlle de Beaulieu i drugich z jej kompanii. A M. Marquis mes tres humbles baisemains, w którego łasce i pamięci abym był chowany, uniżenie proszę. -
Rozjechawszy się z Waszeciami, moja śliczna Marysieńku, przyjechaliśmy godzin trzy dobrze przed wieczorem do Żółkwi, gdzie przyjeżdżając potkaliśmy się z Tatarem, którego złapano około Zbaraża. Ten powiedział, że ich niewielka była kupa, a wszyscy o dwu koń, aby się dowiedzieć, gdzie się wojsko nasze kupi; porwawszy coś bydła i chłopów, nazad rączo uciekali. P. Łasko tejże godziny w dziesiątku chorągwi chodził za nimi, ale ich była niepodobna dogonić, bo się nic a nic nie bawili. Obiecują jednak wkrótce świeżych, na których dobre będziem mieli oko.
Ja tu kilka dni zabawiwszy, póko się wojsko nie ściągnie, po Bożym, da P. Bóg, Ciele do obozu ruszę się. Widzę, że ci Tata-rowie dla mnie samego byli przyszli, aby mi byli i ten odjęli moment ucieszenia się jeszcze z Wcią sercem moim; albo też dlatego uczynił to P. Bóg, aby ten rozjazd, im niespodziewańszy, nie był tak przykry.
M. Dimitre hałas wielki [czynił], że mu coś znowu chłopów wzięli. Chce to on, widzę, aby sto Tatarów całe wojsko goniło dla jego chłopów; których gonić chcieć, jakoby też wiatr po polu łapać. Racz Wć mówić więc avec M. l’Ambassadeur, jako to tu ciężko hetmanić w Polszcze, kiedy to wojsko dadzą niepłatne, gołe, głodne. Ja nie wiem, czym to będzie żyło w obozie i czym się biło, bo ani oręża, ani chleba, ani żadnej na świecie rzeczy.
O konie holdemburskie przypomnić racz Wć moja panno, aby ich kupić w Oldemburku, siedm wielkich siwojabłkowitych albo szpakowatych, ale trzeba bardzo pięknych. Odesłać ich do Gniewu, skąd wziąć umyślnie ludzi ze dwóch albo trzech do przeprowadzenia. Co się na nie wyda i na strawę, to zaraz z tych zbóż, które zsypane we Gdańsku, teraz wyliczyć za nie p. Formontowi rozkażę. Drzewek pomarańczowych na szkucie nie zapominać mi przysłać i dzielzaminu hiszpańskiego, wina reńskiego, śrutu i co się tam zdarzy albo trafi do upodobania Wci serca mego.
Więcej nie mając czasu, bom i w tym nieszczęśliwy, że go mieć nie mogę, abym się przynajmniej do woli napisał do Wci serca mego, obłapiam i całuję milion razy wszystkie śliczności najwdzięczniejszej Jutrzenki. Maluśkiego przeżegnać ode mnie, a jmp. wojewodzinie uniżony oddać pokłon. Toż a M. le Marquis, de qui je suis tres humble et tres obeissant serviteur.
Jedyna duszy i serca pociecho, najśliczniejsza Marysieńku, pierwsze moje i ostatnie na tym świecie kochanie!
Rozjechawszy się z jedynym panem serca mego, rozstawszy się z duszą moją, rozdzieliwszy la meilleure partie de moi meme, nie zostaje przy mnie, tylko cień i umbra pełna melankolii, pełna żalu, frasunku, a imaginacja wszystkich, które mogą być, najokropniejszych rzeczy; jeśli tedy można rzecz nie brzydzić się sobą samym, snadno możeć, moja najśliczniejsza panienko, uważyć. Przydała jeszcze tego wszystkiego na pożegnanie oddana mi z rąk Wci mojej duszy kartka, której doczytać było niepodobna. Ja nie wiem, moje serce, jakoś się Wć zdobyć i odważyć na to mogła pisać takie rzeczy, widząc mię w tak ciężkim utrapieniu i wiedząc, spróbowawszy dobrze i przypatrzywszy się nie przez godzinę, nie przez dzień, nie przez jeden rok, żem ja nie żył, tylko dla Wci, moja jedyna panno, że mi nic na tym nie było miłego świecie. Wszak moja intencja była wiadoma wprzód P. Bogu, a potem Wci, moje serce, żem się nigdy żenić nie miał woli. Jedynaś ty, moja królewno, była celem moich fortun i szczęśliwości; czego że mi dał był doczekać P. Bóg, jegom to cudownej przypisował predestynacji. Teraz dlaczego mię rozłącza z Wcią sercem moim, trudno się jego świętej badać woli, mam jednak w Nim nadzieję, że widząc wszystkie skrytości serca mego. nie dopuści na mnie tego, czego bym znieść nie mógł bez obrazy podobno Jego samego. Nie zabijajże mię tym, moja duszo jedyna, więcej; bo o tym myśląc, przed czasem najokrutniejszą przyszłoby umierać śmiercią. Ja, jeślim kiedy zgrzeszył przeciwko Wci memu sercu, przepraszam uniżenie, całując milion razy w śliczne nóżki Wć serce moje, abyś to cale w wieczną puściła niepamięć. Wszak dość mam kary żyć bez serca i duszy i umierać tysiąc razy przez godzinę, nie mając żadnej konsolacji przy tak ciężkich kłopotach i turbacjach moich, które mi dziesiątej i setnej części nie były tak przykre przy bytności serca mego, na które patrząc, o wszystkim się zapominało. Rekoliguj się, moja duszo, tylko, że wszystkie okazje poróżnienia naszego nie były insze, tylko zbytnie kochanie moje, które mi przed oczy tysiąc rzeczy, tysiąc przeszkód wystawiało, że się we mnie tak nie kochasz, jako zrazu. Wszystkie myśli twoje, moja panno, wszystkie wejrzenia, wszystkie mowy z kimkolwiek rad bym był w siebie połknął, żeby się tego było nikomu nie dostało, tylko mnie samemu. Nie trzeba się dziwować, jeślim powieściom cokolwiek przyłożył wiary: ale nie na złe, sam P. Bóg lepiej wie, bo to nigdy w mojej nie mogłoby się zmieścić imaginacji; co więc, da Bóg, i na tamtym pokaże się świecie. Że jednak prawdziwa gorąca miłość jest pełna bojaźni, i we mnie to, jako w człowieku, zmieścić się musiało, ile żem tak kochał i kocham, jako żaden nigdy na tym świecie. Wszak snadno poznać: gdy kto kocha zwyczajnym sposobem, jako mąż w żonie kochać powinien, to tamte amory i ćwierci roku nie trwają, ale się zaraz w przyjaźń obracają; ja zaś dziś tak kocham, jako pierwszego dnia od poznania Wci serca mego, i tak kochać, bo nie można bardziej, aż do samej będę śmierci. Owego żartu, com więc żartował, nie bierz Wć moje serce w głowę, żebym miał i pomyśleć o tym grzechu, który obraża P. Boga i czyniłby tort Wci sercu memu. Lubo wprawdzie ciężka rzecz, nie bardzo jeszcze staremu i z natury nie bardzo zimnemu, ale dla P. Boga i dla miłości Wci najcięższe i najtrudniejsze trzeba czynić rzeczy. Trzeba jednak być nam prędko z sobą w kupie, a tak, aby się nigdy i na jeden nie rozdzielać moment; co jeśli nam P. Bóg przejrzał i przyobiecał, imię jego święte wielbić do skonu naszego obiecujmy. Raczże tedy być tego pewna, moja śliczna Marysieńku, że Celadon umrze le plus amoureux et le plus fidele ze wszystkich, co byli i będą po nim na świecie.
Wyprawując wozy przy Zaleskim po Wć serce moje, jakom to już przez umyślnego Wci duszy mojej oznajmił Kozaka, nic przydać nie mogę o pewnym czasie ujrzenia się z duszą i sercem moim, gdyż tu dotąd jeszcze na wiadomość od jmp. wojewody krakowskiego, jeśli mię w Ukrainę z wojskiem wyprawić zechce, czy-li też na zimowe wojsko rozłożyć konsystencje, oczekiwam, któremu, prócz tych, co w Związku byli, żadnych z żadnego województwa nie wiozę pieniędzy. Infanteria w obozie ledwo od głodu już nie zdycha. Pisałem do Króla JMci już od niedziel czterech, aby był p. podskarbi koronny na lenungi przysłał im do województwa bełskiego asygnację; znać, że tym listem utarto coś i tak zapomniano wszystkiego albo też cale dbać ni ocz nie chcą, wypchnąwszy mię. Wojsko, tak polskie jak cudzoziemskie, już się wszystko do swoich ściągnęło obozów, czekając św. Marcina, jak kania deszczu. Ja tu stąd pojutrze najdalej ruszyć się ku obozowi muszę, skąd oznajmię o sobie do Pielaskowic Wci sercu memu.
Bardzo tu na mnie było ciężko i samemu się wybierać do obozu, i po Wć serce moje posyłać; dlatego nie będziesz Wć moja panno miała takiej wygody, jaka by należała, bo się tylko dwa cugi koni posyła: jeden do karety, a drugi z pokojowym wozem. Pod kuchnię i wóz pod rzeczy kazałem nająć furmanów, bo nie było [skąd] tak naprędce wziąć więcej cugów. Śliwowskiego przy Zaleskim posyłam umyślnie, aby sobie na oczy mówił z p. Rożnowskim strony karecianych poduszek. Zaleski wziął na drogę pieniędzy 532. Wci, moja panno, wiem, że dawno zostawionych już nie miało stawać pieniędzy; za czym, co potrzeba będzie, racz Wć moja duszo wziąć albo u p. łowczego, albo u kogo wola Wci, a za pierwszą zaraz oddać i odesłać się każe okazją. Powołowszczyzna w starostwie kałuskim już wybrana. Zjeżdżał tam zaś podstarości stryjski, z którego listu zrozumiesz Wć wszystko; ale widzę, że to tam tego bardzo o male. Wszystkie te bydło popiętnowane przy zamku zostawać będzie kałuskim do szczęśliwego Wci, moje serce, przyjazdu i dalszej woli.
Pisano mi też ze Lwowa, że p. Karwowski powrócił z Warszawy z przywilejem na skarbnictwo lwowskie. I toć przecię piękna! Kiedy mię oni o to prosili we Lwowie, jam im odpowiedział, żem się już za kim inszym angażował; a oni to teraz beze mnie otrzymali i na pośmiewisko ze mnie chwalić się będą, że nade mnie większy u dworu doznali fawor. Zaprawdę, piękny mi naprawią kredyt i co żywo będzie się teraz słuszną do mnie garnąć okazją! Bodaj było sto razy umrzeć, niżeli kiedy takiej doczekać niewdzięczności! Ja szalony człowiek, że o takie brednie proszę, a zawsze mię to potyka, co i teraz.
To pisząc, przyniesiono mi listy z poczty lwowskiej, które mię bardziej zafrasowały i większej, jeśli już można mieć większą, nabawiły melankolii, ponieważ miasto poprawy, coraz większą Wć moje serce w zdrowiu swoim uznawasz ujmę. Bodaj się była nie śniła ta nieszczęsna Warszawa z swymi tak nieumiejętnymi doktorami, którzy oraz obojga nas pozbawią zdrowia! Mleko to, które dawać chcą, zawadzić nie może, ale to mogą odprawić, dawszy tylko preskrypcję, jako Wć moja duszo tego zażywać masz. Dziwno mi bardzo, że się p. Korad głupkiem uczynił, i nie wiem, z jakiej by to przyczyny, kiedy był tego rozumienia, żem ja na sejm miał przyjechać, wiedząc to dobrze, żem był do obozu ordynowany; a według natury i filozofów, jakim się on mieni, wie to dobrze, że jedno ciało oraz na dwóch miejscach być nie może. I już mi się też dobrze te tak częste do Warszawy znać dały przejażdżki, z której nigdy nie wywiozę, tylko tysiąc zawsze na sercu żalów, milion przydatku kłopotów, a mieszek i szkatułę próżne. To są te moje warszawskiej rezydencji korzyści i delicje!
Na spisanie inwentarza do Jarosławszczyzny jużem wyprawił; tylko że trzeba na ten kontrakt podpisu Wci serca mego, a potem do grodu obojgu nam stanąć, co się stać miało od zgody we czterech niedzielach. Nie wiem tedy, jako to teraz do tego przyjdzie, kiedyśmy nie w kupie. Piszesz Wć moje serce, że la mouche tęskni sans son galant i że się o nim dwa razy śniło najśliczniejszej Jutrzence. Ja zaś oznajmuję, że le galant de la mouche obumarł cale, jako i jego pan, i cokolwiek się działo między nimi kiedy, zda się, że to coś tylko przez sen. Tak go, tak ta wniwecz obróciła absence. Strasznać to przecię rzecz: rok dopiero, jakośmy się pożenili, a oraz po ćwierci roku nie widamy się z sobą! O zdrowiu i zabawach moich ustnie opowie Wci mojej duszy Zaleski. -
Mnie już tak często bolewa głowa, o czym więc powie M. Chevalier, że prawie jednej godziny nie mam folgi. Je ne soupe quasi jamais: je ne dors que deux ou trois heures tout au plus. To takie moje delicje, takie ukontentowanie, którychem avec tant de peine, d’ennui et d’impatience przez dziesięć lat oczekiwał, obiecując sobie, że jeśli mi P. Bóg do szczęśliwego, którym sobie proponował, da dopłynąć portu, żem w szczęściu et en repos, sans se separer jamais, ostatek mego miał kończyć wieku z najśliczniejszą Astreą. -
Mnie nie przyszło, aż dziś wybrać się z domu, a to dla tej sprawy naszej, od której mi się odjechać nie chciało, bo beze mnie toż by się było stało, co we Lwowie i w Warszawie – a teraz, z łaski bożej i nad spodziewanie wszystkich i moje, zgoda stanęła. Tylko nie wiem, jeśli mię Wć moja panno nie połajesz – ale cóż czynić, od złego dłużnika musi się brać i plewami. Największa, że się uspokoimy i już się więcej kłócić nie będziem. Podoba-ć się to sam wszystkim; Wci, moje serce, nie wiem jako, i jeśli mi Wć łajać czy dziękować będziesz.
Wypisuję tedy Wci mojej pannie wszystką transakcję:
W poniedziałek przeszły, tj. 11eme du mois, na termin naznaczony zjechali wszyscy z tamtej strony, tj. p. Niezabitowski, p. Wyżycki, p. Żaboklicki, p. Tomisławski, p. Robaszewski; jam też z mej strony miał kilku domowych przyjaciół. Pocieraliśmy się tedy z sobą całe trzy dni; zrazu bardzo nam oporem stawali i bardzo czym małym nas zbywać chcieli, i już przychodziło do tego, że odjeżdżać się porywali. Na koniec, kiedy widzieli, że nie żarty, nakłonili się do samej rzeczy i w godzinie prawie jednej to między sobą postanowiliśmy; w czym siła bardzo pracował chorąży bracławski na naszą stronę. Stanęło tedy na sumie czterechkroć sto tysięcy i pięćdziesiąt tysięcy, a to takim sposobem: W pięciudziesiąt tysięcy dali nam pewne wsi, pół mili tylko od Złoczowa, dziedzictwem. We czterechkroć sto tysięcy puszczają nam trzydzieści tysięcy intraty, tj. po półósma złotego od sta jako kościelne idą interesa. W tej intracie trzydziestu tysięcy puszczają nam wszystką Jarosławszczyznę, nie zostawując najmniejszego na niej dłużnika, wszystkich a wszystkich przenosząc na insze majętności, tak p. Adziejowicza, tak p. Talentego, jako p. Jarockiego i inszych aż do ostatniego. Od dzisia dnia aż za dwie niedzieli intromisję brać będziem. A jeśli ta Jarosławszczyzna trzydziestu tysięcy nie wyniesie intraty, to nam jeszcze przydać powinni, aby zupełne trzydzieści wynosiło tysięcy. Chcieli z nami o wieczność traktować na Jarosław, ale potrzebowali za niego sześciukroć sto tysięcy; wolałem tedy tak uczynić – mniej dać, a wszystko trzymać. Wczoraj byliśmy sobie radzi; dziś, spisawszy i podpisawszy kontrakty, rozjechali się wszyscy.
Wci, moje serce, do grodu stawić się potrzeba (dla kwitu, roborowania kontraktu i inszych spraw) we dwóch albo trzech niedzielach; także i podpisać ten potrzeba kontrakt. Nie wiem, jako do tego przyjdzie, kiedy jedno będzie tam, a drugie sam; przyznać ci przecię, żeśmy nieszczęśliwi, że godziny swoim nie możem darować sprawom. A M. Chevalier bardzo się ta podobała zgoda, i wszystkim, bo są tak zawiedzione dobra, że tego imaginować niepodobna. Rachowałem polskie majętności, tedy żadnej nie masz takiej, która by nie miała więcej mieć długów, niżeli się stoi. Na przykład Tarnów stoi się sta siedmdziesiąt i pięciu tysięcy, a jest na nim długów dwakroć sto tysięcy; Cerekiew stoi się dziewięćdziesiąt tysięcy, a jest na niej długów sto dziesięć tysięcy; Skrzeszowice także, i inne wszystkie. Cóż już czynić, moja panno! Ze złego targu, by z uszyma do domu! Dwór ów musieliśmy im ustąpić, bo ten w Krakowie przedany, a ten w Lublinie potrzebny im bardzo. O plac w Warszawie prosili bardzo; cośmy zawiesili do ujrzenia się z Wcią moim sercem. Trudna była z nimi niesłychanie sprawa, bo wszystko prosili o miłosierdzie, a ukazywali tak wielkie ciężary. – Taki tedy koniec naszej sprawy, moja śliczna panno. Trzydzieści tysięcy będziem mieli intraty w kraju dobrym nad Sanem i majętność dziedzictwem,
Ja w tę tam nieszczęsną przecię jadę drogę, gdzie mi dusza jedna żywa jechać nie życzy. M. Chevalier avec M. Comminges zostawię w Błudowie. To najcięższa, że to rzeczy są niepodobne, aby zdrowie wytrzymać mogło, bo une ame damnee ma więcej de repos, co więc powiedzą Wci M. Chevalier avec M. de Comminges, którzy się temu wydziwić nie mogą. A co największa, że się i pić musi, po czym ledwo się zaś człowiek od śmierci wraca. A cóż tam dopiero, zajechawszy: strach wspomnieć, nie tylko pisać!
Po Wć moje serce i sam nie wiem kiedy przysłać mam, nie wiedząc, jako się obrócę, a bytność Wci dla tych spraw bardzo potrzebna; a przecie po lekarstwach Wci przynajmniej z tydzień odpocząć przyjdzie. Rozumiem, że o tym wszystkim zastanę w Błudowie wiadomość od Wci serca mego przez Skrzypenka; której z wielką wyglądam impacjencją, abym co pewnego mógł mieć o zdrowiu Wci mojej dobrodziejki, boć P. Bóg lepiej widza, żeć to zdrowie Wci mojej panny, tak słabe, mego cale ujmować musi, ile dans 1′absence, gdzie każdy moment mille morts, wspomniawszy na najśliczniejszą Jutrzenkę. Na pocztę do Lwowa posłałem; nie wiem, jeśli będę tak szczęśliwy, jak przeszłej. Więcej nie turbując ślicznych oczek, przy słabym Wci serca mego zdrowiu, obłapiam i całuję milion razów to, co jest najpiękniejszego na tym świecie.
Lubom dnia wczorajszego siła i podobno aż do uprzykrzenia pisał do Wci serca mego przez p. Kobyłeckiego, i tej jednak niepodobna opuścić okazji, ile tak pewnej i prędkiej, którą mam od Króla JMci z powtórnym rozkazaniem, abym jako najprędzej pospieszał do obozu. Ja, jakom pierwej nie życzył, żeby obozem wojsko stało, tak też powtarzam, jako i do jmci ks. kanclerza i do p. wojewody krakowskiego, protestując się, że konfederacja nigdy prędzej i łacniej nie stanie, jak w obozie, kiedy wszyscy w kupie stać będą, a pieniędzy im nie dadzą. Między wojskiem głos taki i między wszystką szlachtą: “Chcą wojsko na Ukrainę wyprowadzić, a tymczasem Kondeusza do Polski wprowadzić”. – Moje było takie zdanie i rada, którąm posłał po dwa razy jmp. wojewodzie krakowskiemu (o czym opowiedz Wć Królowej JMci), żeby wojsko około tegoż miejsca, gdzie im naznaczony obóz, tj. na granicy ukraińskiej, postawić pułkami po wsiach różnie, nie w kupie, i tak żeby byli czekali pieniędzy; które skoroby przywieźli, toby się ich było ruszyło dalej, z każdym osobno traktowawszy pułkiem. Aby się zaś było ustrzec koła generalnego, które bywać musi zawsze około św. Marcina, kiedy się rozchodzą na stanowiska, tobyśmy zjechali z jmp. wojewodą krakowskim o kilka mil gdzie od nich i tam byśmy zawołali oficerów samych i co uważniejszych ludzi, gdzie by zaraz byli i posłów obrali na sejm, i na chleby asygnacje do Polski pobrali, którymi by się tamże zaraz byli podzielili. Teraz, kiedy obozem gwałtem Król JMć stać kazał, na co przypadł i jmp. wojewoda krakowski, już inaczej będzie i pewnie albo konfederację uczynią sto razy gorszą, niżeli była, albo się gwałtem nazad do Polski na chleby naprą. Cudzoziemskie wojsko że osobno stać będzie, wymogłem to przecie. Ktokolwiek i skądkolwiek tu przyjedzie, ni o czym nie mówią, jeno przestrzegając o konfederacji. Jest tu u mnie p. Brion, p. Wrangel oberszterlejtnant p. Chełmskiego, jest i mój, i inszych siła, którzy wszyscy powiadają, że tę konfederację podniosą dla samych tylko pieniędzy i że się pieniędzmi uspokoją. Jako żywo, wiary temu nie dawać! Zaraz znowu szlachta się do nich przywiąże i jako na nowo zaczną wszystko!
Ja posłałem moje czerwone złote do Lwowa, zastawiając ich w szesnastu tysięcy szelągów, bo na majętność pieniędzy dostać niepodobna. Jadę za kilka dni, gdzie mi Król JMć rozkazuje, ale się to ni nacz nie przyda, tylko na moją niepotrzebną stratę. Z starszyzny duszy nie masz żywej przy wojsku, nie tylko pułkowników, rotmistrzów, ale i poruczników; jaka tam tedy między nimi będzie sprawa, snadno uważyć. Pisze mi Król JMć, że to moja powinność być przy wojsku. Prawda, tak nieszczęście moje sprawiło. Ale Króla JMci rzecz mnie porządnie wyprawić z wojskiem płaconym, posłusznym; a moja bić się z każdym nieprzyjacielem i pójść, by na kraj świata. Ala wojska ujmować mnie bez pieniędzy i obietnicami ich karmić, żeby na wieki szalbierzem zostać, niesłuszna. Jmp. wojewody krakowskiego rzecz była i jest ujmować wojska, jako tego, co w nich ma powagę, pod którego posłuszeństwem byli tak wiele razy. Ale mnie ich ujmować kazać! A oni, jeśli się konfederować będą, to znowu o niesłuszny dekret upominać się pewnie zechcą i żeby p. Lubomirskiemu wszystko wrócono, bo w tym sobie największą kładą wolności ujmę. Jakaż to tedy moja tam ma być powaga? Królestwo IchMć nie uważa nic, tylko powiadają i piszą, że “hetman niech tam jedzie, jego to rzecz i powinność”, a nie chcą tego widzieć, jakim to kształtem na mnie narzucili, że to o to hetmaństwo już dwie lecie wojna, a może być i drugie dwie.
To najcięższa, że nie tylko się wybierać w tę drogę nie mogę mieć czasu, nie tylko pisać do Wci, ale Bóg mój widzi, że jeść, z czego samego mam tak ciężkie utrapienie, że nie masz takiej męki, której bym cierpieć nie wolał. Ustawicznie jeden za drugim przyjedzie, ten wyjedzie, z którym siedzieć i gadać [trzeba]. Prócz tego, co głowy nagryzą, jako ciężko, Bóg sam tylko lepiej widzi, któremu to wszystko za ciężkie moje ofiaruję grzechy.
Teraz dopiero p. Polanowski z p. Chełmskim przyjechali, z który mim się jeszcze nie widział. Listów też wielki fascykuł jeśli się nie znalazł, proszę racz mi Wć moje serce oznajmić, o który dla Boga pytać się potrzeba, boby mię to bardzo sturbować musiało. Oddany jest na pocztę lubelską samemu p. Nassadyniemu.
Dziś cztery niedziele, moje serce, jakom się rozjechał z Wcią sercem moim; a zda się, P. Bóg lepiej zna, jako już cztery lata. Na pocztę lwowską nie wiem czemu Wć moja panno nie pisujesz, a przecię dosyć pewna. Jako mi się stąd przyjdzie oddalić, to jeszcze nie częstsze o zdrowiu Wci serca mego będę miewał wiadomości, co mnie niesłychanie już trapi. Dla Boga. moja panno, staraj się wszystkimi sposobami o odor najśliczniejszego Bukieta, jeśli chcesz i życzysz sobie widzieć żywego najwierniejszego swego Sylwandra, który umiera co moment, myśląc o zdrowiu najwdzięczniejszej Róży. Jmci panny ciotki dotąd nie widziałem ani jmp. wojewodziny ruskiej; przez listy jednak kłaniałem się od Wci mego serca.
To pisząc, dają mi znać, że M. Chevalier wjeżdża do zamku. Wychodząc tedy do tak wdzięcznego gościa, obłapiam i całuję milion milionów razy panią i dobrodziejkę swoją.
- Źle też mi Wć moja dobrodziejko płacisz i oddajesz. Jam napisał “adieu, Bóg wie póko”, a Wć mnie “adieu, pour toujours”. Jam pisał z tej okazji, bo któż wie i zgadnąć może, jako się prędko la Poudre stamtąd wróci, gdzie go posyłają: a nuż na Litwę nastąpi nieprzyjaciel, to on tam poszedłszy, aż do drugiej mógłby się bawić zimy. Nie było tedy racji odpisować “pour toujours”. Odpuść, moja złota dobrodziejko, przecię Wć się z takimi wyrywa mi słówkami, o których nigdy nie usłyszy od Celadona. -
Ja się wybieram do tego nieszczęsnego obozu. Pieniędzy dostać nie mogę dotąd ani na zastaw, ani na majętność. Pisałem do p. wojewody krakowskiego, że nic po tym obozie; że ich lepiej postawić pułkami, póko im nie nadwiozą pieniądze, bez których się oni pewnie nie ruszą; że się tym sposobem wszystkim zabieży buntom, na które jako się zanosi, opowie ustnie p. Kobyłecki. Rajtarie, które szli do tego tam obozu, zawróciłem, i z piechotami stać osobno będą, żeby zaś i ich nie zarazili. P. wojewoda krakowski odpisał mi, żebym jechał koniecznie do obozu, gdyż to moja powinność. Inny się nikt tego podjąć nie chce i żaden, widzę, ani z pułkowników, ani rotmistrzów, i w myśli nie mają być w obozie, jako to o wszystkim opowie tenże p. Kobyłecki. Sam p. wojewoda krakowski obiecuje się tamże do obozu przyjechać na św. Marcin; ale wątpię, żeby co z tego było. To takie tu moje pociechy, gdzie Bóg mój widzi, że minuty godziny nie mam odpoczynku, jeno ustawiczne ekspedycje, tak że o domowe rzeczy spytać się czasu nie masz. Gdyby serce moje było przy mnie, aza by mi dopomóc chciało, przynajmniej żeby się domowe wniwecz nie obracały sprawy. -
Ugoda nasza z księżną aż do jedenastego musiała się odłożyć oktobra dla sejmików; nie przyjdzie mi tedy być na niej, za czym nie wiem, jako się nada. To my tak wiele co rok tracimy dla usługi Królestwa IchMć! Półtora lata nie trzymaliśmy nic; teraz, kiedy przychodzi do ugody, to i tę rzucać przychodzi dla usługi Królestwa IchMć. Przyjdzie podobno zostawić tu na miejscu moim M. Chevalier, bo i tam ze mną nie będzie miał co robić, ponieważ jego rajtaria nie będzie się z tym wojskiem mieszać, ale w tym gdzie piechota zostawać będzie obozie, z przyczyn tych, którem wyżej napisał. Dziwno mi jednak, że dotąd żadnej de M. Chevalier nie mam wiadomości, a Wć moja panno piszesz, że w niedzielę wyjechał, czemu już by to było dwanaście dni. Jeżeliby wojsko nie poszło w Ukrainę, a na stanowiska od św. Marcina rozejść się miało, tobym ja stamtąd prosto, nie bywając i w Żółkwi, bieżał przeciwko dobrodziejce swojej do Pielaskowic; ale jeżeli inaczej, tom ja zginiony i najnieszczęśliwszy na świecie człowiek. -
- Ja tu przed wczorem przyjechawszy, czekam na respons jmp. wojewody krakowskiego. Pieniędzy żadną żywą miarą zniskąd zasiąc nie mogłem ani na zastaw, ani na przedaż majętności. Z wielką aż biedą obiecano mi, na zastaw moich czerwonych złotych, kilkunastu tysięcy szelągów, i to jeszcze klejnotów dołożyć się musi. Są tak ścisłe czasy i tak trudno o wszystko, że wypowiedzieć nie można. -
Wci jaka będzie dalsza wola i intencja po skończeniu lekarstw, proszę, racz mi oznajmić. Więcej, moje serce, i pisać nie mogę, dla tak ciężkiego bólu głowy, jakiegom prawie nigdy większego nie miał. Dzień naszej ugody, trzeci oktobra, prosi księżna, aby odłożyć aż do dziesiątego, dla sejmików, które miały być dwudziestego wtórego, a odwlekli ich aż do dwudziestego ósmego septembris. Francois nasmażył konfitur po trosze i niezłych; ale dlatego o male, że mu cukier ów, coś go Wć nazad na szkutę dała, nierychło przyszedł. -